HCM Deck | Blog

Jak nie powinien wyglądać pierwszy dzień w nowym miejscu pracy

W obliczu trudów, z jakimi wiąże się pozyskanie idealnego kandydata, firmy dokładają coraz większych starań, aby ich pracownicy byli od samego początku zachwyceni. Kiedy wyczekiwany specjalista przekracza w końcu progi firmy, należą mu się godne powitanie i profesjonalna adaptacja. Właśnie w tym momencie zaczynają się schody…

Sprawdź, jak nie powinien wyglądać pierwszy dzień w nowym miejscu pracy.


Drinki z palemką, hawajskie naszyjniki i ulewa

Jak witają w branży IT? Oczywiście z przytupem, z obowiązkowym uwzględnieniem aspektu merytorycznego. Warsztaty z big data połączone z imprezą w stylu hawajskim? Brzmi świetnie, o ile wstęp do hadoopa nie jest połączony z ulewnym deszczem. Na koniec pracowitego dnia – turniej piłki plażowej (bez plaży, ale za to w błocie z okolicznego parku), wspólne grillowanie ananasa oraz dyskusje o wyższości baz noSQLowych nad SQLowymi. Wieść niesie, że przynajmniej owoce były naprawdę egzotyczne i chociaż trochę osłodziły ten dzień.

Nie skazuj nowych kolegów na takie atrakcje. Chyba że chcesz, aby pierwsze dni zamiast w biurze spędzili w łóżku z temperaturą.

Wskazówka: osiągniesz lepszy efekt, jeżeli niestandardowe przywitanie będzie jednak merytorycznie powiązane z projektem, firmą, zespołem, w który wkracza nowy pracownik, a nie tylko „imprezą”, na której możemy zrobić zdjęcia na firmowy profil facebookowy.


Są muffinki, jest woda z logo firmy, brakuje tylko komputerów

Duże firmy mają swoje brandbooki, layouty i codziennie prześcigają się w zamawianiu coraz to bardziej wymyślnych gadżetów firmowych. Prezentacja na onboardingu bez obrandowanych ciastek i równie obrandowanej wody mineralnej to w dzisiejszych czasach wstyd dla pracodawcy. Problemy z rzutnikiem można uznać za normę, która nikogo nie powinna już dziwić. Gorzej, kiedy jeden z największych graczy na rynku technologicznym nie dysponuje żadnym (sic!) laptopem. Zatrudnia natomiast pełnych pasji ludzi, którzy w pocie czoła drukują slajdy dla nowych kolegów tak, aby ci jak najszybciej poznali tajniki pracy w firmie.

Z onboardingiem jest trochę jak ze szkołą. Pamiętasz uczniów, którzy chcieli przygotowywać referaty, żeby zdobyć ocenę celującą, a nie mieli zaliczonych kartkówek? Jeśli stanowisko pracy nie jest gotowe, nawet najlepsze gadżety nie zamaskują podstawowych braków.

Wskazówka: w pracy jak w szkole – żeby otrzymać ocenę celującą, najpierw musisz zrobić wszystko, co jest wymagane na ocenę bardzo dobrą. Nie zapomnij o administracyjnym przygotowaniu stanowiska – jeżeli nie będzie, gadżety i inne ozdobniki nie pomogą.


Pierwszy dzień w stylu dalekowschodnim

Trendy, jak wiadomo, są po to, aby wychodzić im naprzeciw. Nawiązując do panującej obecnie mody na minimalizm, można zorganizować onboarding w ascetycznej formie. Oszczędność przekazu i formy jest jak mała czarna – dobra na każdą okazję. Równie sprawdzonym źródłem pozyskania kandydatów zaczynają być programy poleceń pracowniczych. Jak wdrożyć nowego pracownika w życie firmy, łącząc wspomniane trendy? Można oddelegować polecającego, który wcieli się w rolę przewodnika i powie „Tu jest Twoje biurko, tam masz kuchnię. Gdybyś czegoś potrzebował, pytaj dziewczyn z recepcji”. Po takim przywitaniu, chyba nie można mieć więcej pytań.

Wskazówka: osoba, która będzie naszym „ambasadorem” w oczach nowego pracownika nie może być przypadkowa. Jeżeli korzystamy z poleceń pracowniczych w rekrutacji – może to być np. osoba polecająca.


Pierwszy dzień w nowej firmie to bardzo istotny moment. Sama idea onboardingu jest świetnym rozwiązaniem, które wymaga dopracowania i uwagi. Warto pamiętać, dla kogo i po co przeprowadzamy ten proces. Jeśli chcemy zaskoczyć nowych kolegów kreatywnością, zadbajmy najpierw o podstawy i wspólny komfort, a dopiero później róbmy z onboardingu dzień „z wielkimi fajerwerkami”. Jeśli od lat pracujemy w jednym miejscu i znamy każdy jego kąt, przypomnijmy sobie, jaki był dla nas ten pierwszy dzień.